niedziela, 23 października 2011

We are living in America!


Tytuł notatki jest jednocześnie refrenem piosenki zespołu Rammstain „America”. Piosenka to nie byle jaka, bo w interpretacji jest to wielki manifest przeciw masowej kulturze z „Ju-Es-Ej”
Tekst ten, jest zapowiedzią większej całości o tematyce podróży w czasie i wspomnień, która jeśli Pan pozwoli ukarze się w przyszłym tygodniu.
Dobrze, ale dlaczego akurat, Rammstein?
Dawno, dawno temu była sobie mała dziewczynka, która zachwycała się muzyką pop, disco, techno, hip- hopem. Nie wiedziała, co to prawdziwa muzyka, uważała, że najwspanialsze zespoły to te, pokazywane, co soboty (bądź niedziele) w Disco Polo LIfe. I tak sobie egzystował ta mała dziewczynka w swoim świecie. Ale miała ona starszego brata, który słuchał czegoś zupełnie odmiennego, nowego i łamiącego wszystkie ideały małej dziewczynki. I tak dzień za dniem, tydzień za tygodniem w głośnikach leciał Rammstein, Scorpions, Kult, Metallica, a dziewczynka z biegiem czasu pokochała ten rytm, styl, ton.
I tak jej życie się zmieniło. Zaczęła poszukiwać nowych doznań, był Pink Floryd nawet Marlin Mason :D. A potem dzięki Natce, dziecko poznało Led Zeppelin i Guns N’ Roses i się bez pamięci zakochało. :D
Koniec!
Może teraz nie słucham Rammsteina, ale będzie on  w moim sercu zajmował ważne miejsce. Zawsze wspominam te wieczory spędzane w pokoju brata, kiedy słuchaliśmy razem ich piosenek. Od tamtego czasu wiele się zmieniło, przybyło trochę lat, każdy ma swoje sprawy, ale to jedyne i niepowtarzalne wspomnienie razem spędzonych chwil zostanie ze mną na zawsze. I muszę przyznać, że gdyby nie mój brat pewnie nie była bym tą osobą, którą jestem teraz. Ja, w obenym stanie rzeczy jestem nie znośna, a co by było gdyby….OOO.
Wracając do „Ameriki” nie jest to na pewno moja ulubiona piosenka, (polecam przesłuchanie
Du Riechst So Gut i obejrzenia teledysku z roku ’98, jest magiczny i szczerze przyznam mam ciary i druga piosenka Sonne.)ale chyba najlepiej kojarzy się z tym zespołem.
Co ciekawe jest to jedyna z niewielu piosenek tego zespołu, w której użyty został język angielski. To celowy zabieg mający na celu ukazanie tego, że na rzecz podporządkowania się kulturze amerykańskiej, zdobyciu popularności, zaistnienia w świecie, bycia dostrzeżonym musisz wyrzec się swojej tożsamości i pójść za tłumem. ( Ten motyw można odnaleźć w książce „Stowarzyszenie umarłych poetów” => Będąc w tłumie zaczynasz się dopasowywać do reszty tracąc swój indywidualizm).
Zespół pokazał bardzo obrazowo (poprzez teledysk), jaki ma stosunek do amerykańskiego stylu życia, sugerując, że to wszystko wielka ściema, a ogromna popularność produktów pochodzących z USA to wynik szeroko zakrojonej akcji reklamowej.

W łazience egen, z mopem from Amerika:D
Podobną tematykę podejmuje DJ Smash and Fast Food  w piosence Volna. Tytułowa fala ma przyjść i zmyć cały brud, jaki wtłacza w nas mas-kultura. (uprzedzam, że piosenka utrzymana jest w stylu disco i wykonana jest w lengłydżu Rosyjskim ale jest warta przesłuchania a raczej wsłuchania i obejrzenia teledysku, bo w dosadny sposób ukazuje problem zawarty w tym poście)

Jakie jest wasze zdanie. Czy przejmując wzorce z innych kultur nie zatracamy samych siebie? Dlaczego zachód jest dla nas tak nęcący? Co „oni” mają lepszego od nas (oprócz dróg:D)

Dedykacja dla mojego brata, Natki oraz wszystkich ludzi, którzy inspirują innych do odnajdywania w życiu nowych horyzontów! Nigdy w tym nie ustawajcie! :*

5 komentarzy:

  1. Bardzo interesujące, naprawdę uświadamiające ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha! I nawet założyłam konto żeby to skomentować!:D
    Miło być dla kogoś inspiracją i wzajemnie!
    Hmm. Myślę, że to zależy w jaki sposób traktujemy to, co przychodzi od nas z Zachodu. Trzeba zauważyć, że nasze cudowne zespoły również przyszły do nas z zachodu, a niewątpliwie są elementem jego kultury :D
    Jeśli człowiek łapie się wszystkiego, co przychodzi stamtąd, to zatraca się stuprocentowo:( a jeśli wybiera z tego coś niesamowitego i na prawdę wartościowego, to nawet się wzbogaca o nowe doświadczenia, doznania - same korzyści:D

    Mój wywód jest trochę bezsensowny, ale to w końcu mój wywód:D ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. allyouneedistattoo23 października 2011 20:02

    Co takiego oni mają a my nie? Toż to proste, wolność. Wschód jest cholernie ubogi i mam tu na myśli nie tylko stan materialny. Nie ma zbyt wiele miejsca dla tzw. freak'ów. No i tolerancja podobno większa (chociaż z tą zachodnią tolerancją też bym nie przesadzała, bo gdyby na serio była tak wielka to amerykańce nie mieliby problemów z czarnymi i na odwrót). I ostatnie.. tam religia nie gra roli pierwszoplanowej.

    OdpowiedzUsuń
  4. No Polska też chyba wolność ma, bynajmniej tak głoszą hasła reklamowe różnorodnych partii, poza tym powstanie warszawskie, sierpień '80 i te sprawy... A wolność w Ameryce...hmm to chyba kraj niewolników właśnie... chwalą się tą swoja liberty ale tam właśnie jest największa zrzutka ludności całego świata, tylko ci co pokazują ich w telewizji mają swój american dream i biały płotek przed domem. Z religią się zgodzę bo tutaj nietolerancja i ograniczenie wynikają właśnie w Polsce z nadinterpretacji tego zagadnienia, ale tak było od zawsze patrz krucjaty

    OdpowiedzUsuń
  5. allyouneedistattoo24 października 2011 16:12

    A właśnie, wierzysz w hasła reklamowe ? Ja nie.
    Zgodzę się, że jest tam największa zrzutka ludności z całego świata, ale właśnie ta zrzutka musi mieć jakieś swoje przyczyny. Jedną z nich jest właśnie wolność, drugą to że jednostka czuje się tam bardziej doceniona. W ich systemie zwraca się większą uwagę na jednostkę niż ogół, a każdy chce czuć się kimś wyjątkowym. Tam nawet Bóg zwraca się bezpośrednio do ciebie, a nie do ogółu.
    Nie chce mi się już ciągnąć tej rozmowy. Przyjmijmy, że ja wiem swoje, a ty swoje. Żyjemy podobno w wolnym kraju, w którym każdy może mieć swoje poglądy. :)

    OdpowiedzUsuń