niedziela, 22 kwietnia 2012

Nobody knows what is in my head


Ciężko jest powrócić, do czegoś co zostało porzucone. Wyrazy, z uporem nie chcą tworzyć logicznych zdań. Słowo pisane nie oddaje w pełni tego, co chcesz przekazać. Pozostaje tylko trwanie w artystycznym niebycie, świadomości samo destrukcji.

Jest też impuls, wrażenie, które pozwala wykonać ruch w stronę światła. Iskra między synapsami, która łamie bariery beznadziei i świadomość własnej niemocy.

Wydawało mi się, ze wiem całkiem sporo o muzyce, zwłaszcza opartej na gitarowych riffach. To moja mała pasja. To typ muzyki, który odczuwam głęboko i silnie. Każde dotkniecie struny jest dla mnie jakby otworzeniem kolejnego zamka mojej duszy. Już kiedyś pisałam o muzyce.
Jimmi Page, Hendrix, Slash> Moja święta trójca. Mistrzowie???

Wciąż tak, ale dzisiaj odchodzą w cień!



Zacznę od Joe'go Satriani

Od niego właśnie zaczęła się rewolucja, a konkretnie od niesamowitego solo Always with me, always with you. Pierwszy raz w życiu zrozumiałam na czym polega feeling. Każdy kolejny takt niesie ze sobą emocję zaklętą w dźwięku. Serce bije w rytm muzyki roznosząc ciepło po całym organizmie, który bezwieddnie poddaje się magii chwili. Czysty umysł, zero gniewu, fałszu, obłudy.
Katharsis?
Początek?
Praprzyczyna?

Uczeń przerósł mistrza? Steve Vai. For the love of God

Ostatnio bardzo interesuję się etnicznymi motywami. A solo i oprawa wizualna przenosi moją wyobraźnię do Ameryki Północnej, gdzie wśród nieuczęszczanych górskich szlaków egzystują w zgodzie z natura plemię Indian.
Wyzwolenie duszy z okowów codziennego życia, lot ponad dolinami,łąkami, nigdy nie topniejącymi szczytami ku słońcu, ku wolności, ku zrozumieniu istoty wszechrzeczy.
Steve zdaje się mówić :chwyć mnie za rękę a ja cię poprowadzę. Czuję silną dłoń która wiedzie mnie na kraniec świata i niesie dalej...


Yngwe Malmsteen - Black Star
Kiedy po raz pierwszy usłyszałam ten motyw nie wiedziałam co myśleć. Jedyne co nasuwało mi się namyśl to słowo wszystko.
Poczułam wszystko. Tak niesamowity kalejdoskop uczuć tłoczących się w moim ciele. Przenikający każdą komórkę. Paraliżujący lęk i słodka ciekawość przed nieznanym. Wrażenie można opisać tak jakby ukochany szeptał do ucha najczulsze słowa a zarazem próbował wydrzeć serce z piersi.


Siła z jaką oddziałuje na nas muzyka zależy od tego kto i w jaki sposób ją wykonuje. Perfekcyjne pod względem technicznym wykonanie nie zawsze idzie w parze z przekazem emocjonalnym.

Co stanie się kiedy połączymy te dwa elementy?
Czy można osiągnąć w ten sposób stan duchowego oczyszczenia?
Muzyka religią?
Czego szukać?
Co gubić?
Gdzie być?
Kim jestem?
Co o TOBIE mówi twoja muzyka?

Zachęcam was do obejrzenia filmu Crossroads. Zaznaczam, że nie chodzi mi o film z Britney Spears w roli głównej, lecz o produkcję z 1986r. Gdzie w jedną z ról wcielił się Steve Vai. Scena pojedynku gitarowego jest moim zdaniem jedną z najciekawszych i emocjonujących w historii filmów muzycznych.Opowieść  o życiu Williego Browna i Roberta Johnsona będzie nie lada gratką dla fanów bluesa. 

sobota, 14 stycznia 2012

"When the truth is found to be lies and all the joy within you dies"



Czytałam "Stowarzyszenie umarłych poetów" bardzo dawno temu. Nie jest to górnolotna literatura, ale ma w sobie pewien magnetyzm, który nie pozwala o tej pozycji zapomnieć.
Wydanie książkowe powstało na podstawie filmu o tymże samym tytule. Jedną z głównych ról zagrał Robin Williams. Na ekranie możemy również śledzić poczynania młodego Dr Willsona z „Hałsa”
Moją uwagę zwrócił jeden fragment.
Na boisku szkolnym nauczyciel organizuje lekcję angielskiego. Poleca swoim studentom aby maszerowali wokół dziedzińca. Na początku każdy z nich idzie własnym tempem, stylem. Jednak już po chwili chłopcy wyrównują kroku, idą ramie w ramię, niczym wojskowi odbywający musztrę. Pozostali klaskają w rytm kroków kolegów.
Radość
Poczucie więzi
Akceptacja

CEL?

Jednostce trudno jest zachować indywidualizm. Presja innych wymusza na nas dostosowanie się do grupy. W każdym z nas tkwi wewnętrzne pragnienie AKCEPTACJI ze strony ludzi z którymi przebywamy, szanujemy, podziwiamy.
Idziemy równym tempem, za naszym ideałem, by móc upodobnić się do niego. Zatracamy siebie na rzecz przejęcia nawyków osoby uznawanej przez nas za alfę.
Zamiast kierować się własnymi uczuciami, pragnieniami -spoglądamy na innych oczekując aprobaty naszych działań, AKCEPTACJI
Czasami jest nam wygodnie przyodziać maskę skrywającą nasze prawdziwe emocje, jak kameleon łatwiej nam jest wtopić się w otoczenie niż z podniesioną głową wystąpić przed szereg stereotypów i uprzedzeń,
głośno krzyknąć:

MAM GŁOS!

Łamcie bariery, burzcie mury, nie pozwólcie zamknąć się jak jin w lampie, wyskakując na każde zawołanie swego pana
Otrzyjcie łzy i z podniesionym czołem wytyczcie własna drogę!

„Gdy stanąłem w lesie na rozstaju dróg Podążyłem tą mniej uczęszczaną, I wiedziałem,że to znaczy już, Że jest inaczej”
Frost

"Since I was born they couldn't hold me down 

Another misfit kid, another burned-out town 



Never played by the rules I never really cared 

My nasty reputation takes me everywhere 



I look and see it's not only me 

So many others have stood where I stand 

We are the young so raise your hands "

piątek, 6 stycznia 2012

Muzyka dla mnie


Muzyka potrafi dotknąć serca, wbić się niczym miecz w w duszę, potargać emocje, wydrzeć wszystkie myśli i wprowadzić w stan błogiego letargu, w którym nic nie jest ważne tylko tu i teraz. Świat przestaje istnieć jesteś tylko ty i muzyka. Doskonała, czysta, mistrzowska. Każdy kawałek ciała z niecierpliwością oczekuje pierwszego uderzenia w struny, by móc nasycić się idealną melodią. Potem tylko spokój, wszystko jest prostsze, widzisz jaśniej. Ty i świat to jedno. Nierozerwalna całość wynosząca cię poza świadomość, zrywająca okowy ograniczające twoje pragnienia.
Jesteś
Żyjesz
Pragniesz
Kochasz
Cierpisz
Nienawidzisz
Jesteś!