Ciężko jest powrócić, do czegoś co
zostało porzucone. Wyrazy, z uporem nie chcą tworzyć logicznych
zdań. Słowo pisane nie oddaje w pełni tego, co chcesz przekazać.
Pozostaje tylko trwanie w artystycznym niebycie, świadomości samo
destrukcji.
Jest też impuls, wrażenie, które
pozwala wykonać ruch w stronę światła. Iskra między synapsami,
która łamie bariery beznadziei i świadomość własnej niemocy.
Wydawało mi się, ze wiem całkiem
sporo o muzyce, zwłaszcza opartej na gitarowych riffach. To moja mała pasja. To typ
muzyki, który odczuwam głęboko i silnie. Każde dotkniecie struny
jest dla mnie jakby otworzeniem kolejnego zamka mojej duszy. Już
kiedyś pisałam o muzyce.
Jimmi Page, Hendrix, Slash> Moja
święta trójca. Mistrzowie???
Wciąż tak, ale dzisiaj odchodzą w cień!
Zacznę od Joe'go Satriani
Od niego właśnie zaczęła się
rewolucja, a konkretnie od niesamowitego solo Always with me, always
with you. Pierwszy raz w życiu zrozumiałam na czym polega feeling.
Każdy kolejny takt niesie ze sobą emocję zaklętą w dźwięku.
Serce bije w rytm muzyki roznosząc ciepło po całym organizmie,
który bezwieddnie poddaje się magii chwili. Czysty umysł, zero
gniewu, fałszu, obłudy.
Katharsis?
Początek?
Praprzyczyna?
Uczeń przerósł mistrza? Steve Vai.
For the love of God
Ostatnio bardzo interesuję się
etnicznymi motywami. A solo i oprawa wizualna przenosi moją
wyobraźnię do Ameryki Północnej, gdzie wśród nieuczęszczanych
górskich szlaków egzystują w zgodzie z natura plemię Indian.
Wyzwolenie duszy z okowów codziennego
życia, lot ponad dolinami,łąkami, nigdy nie topniejącymi
szczytami ku słońcu, ku wolności, ku zrozumieniu istoty
wszechrzeczy.
Steve zdaje się mówić :chwyć mnie
za rękę a ja cię poprowadzę. Czuję silną dłoń która wiedzie
mnie na kraniec świata i niesie dalej...
Yngwe Malmsteen - Black Star
Kiedy po raz pierwszy usłyszałam ten
motyw nie wiedziałam co myśleć. Jedyne co nasuwało mi się namyśl
to słowo wszystko.
Poczułam wszystko. Tak niesamowity
kalejdoskop uczuć tłoczących się w moim ciele. Przenikający
każdą komórkę. Paraliżujący lęk i słodka ciekawość przed
nieznanym. Wrażenie można opisać tak jakby ukochany szeptał do
ucha najczulsze słowa a zarazem próbował wydrzeć serce z piersi.
Siła z jaką oddziałuje na nas muzyka
zależy od tego kto i w jaki sposób ją wykonuje. Perfekcyjne pod
względem technicznym wykonanie nie zawsze idzie w parze z przekazem
emocjonalnym.
Co stanie się kiedy połączymy te dwa
elementy?
Czy można osiągnąć w ten sposób
stan duchowego oczyszczenia?
Muzyka religią?
Czego szukać?
Co gubić?
Gdzie być?
Kim jestem?
Co o TOBIE mówi twoja muzyka?
Zachęcam was do obejrzenia filmu Crossroads. Zaznaczam, że nie chodzi mi o film z Britney Spears w roli głównej, lecz o produkcję z 1986r. Gdzie w jedną z ról wcielił się Steve Vai. Scena pojedynku gitarowego jest moim zdaniem jedną z najciekawszych i emocjonujących w historii filmów muzycznych.Opowieść o życiu Williego Browna i Roberta Johnsona będzie nie lada gratką dla fanów bluesa.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz