poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Masz 3 sekundy na przeczytanie tego posta 3...2...1.



Według encyklopedii PWN (tak, niektórzy ludzie korzystają z innych źródeł niż Wikipedia) ewolucja to proces prowadzący na przestrzeni wielu pokoleń do zmiany w strukturze świata ożywionego.

 Kiedy na lekcjach biologii omawialiśmy to zagadnienie, wyobrażałam sobie ewolucję, jako linię prostą wznoszącą się ku górze. Oznaczało to, że z  każdym kolejnym pokoleniem stajemy się bardziej zaawansowaną formą życia, zarówno pod względem inteligencji jak i wyglądu zewnętrznego.


Ostatnimi czasy, zaczęłam rozważać głębiej to zagadnienie. Z zapałem czujnego obserwatora otaczającego świata, doszłam do wniosku, parafrazując popularne przysłowie, że ewolucja kołem się toczy.


I nie mówię tu tylko o ciągłej woli wywołania kolejnej wojny na świecie. W końcu jak mówił Cyceron "His­to­ria - świadek cza­su, światło praw­dy, życie pa­mięci, nau­czy­ciel­ka życia, zwias­tunka przyszłości."( Z tą zwiastunką przyszłości to zapraszam do panelu dyskusyjnego z panem Schopenhauerem)

W tej chwili jednak bardziej interesującym zjawiskiem jest snapchat. Bo to właśnie ta zagadkowa aplikacja, skłoniła mnie do tak głębokich refleksji.

Nie mam pojęcia, co ludzi kręci w tej aplikacji. Uprzedzam, że tego tekstu nie pisze podstarzała, niezamężna polonista z dwoma kotami na kolanach, ale osoba, której znajomi namiętnie wysyłają sobie "snapy".

W moim reserchu doszłam do tego, że snapchat to forma komunikacji za pomocą obrazków. Ok postępowo.....
Ale czy właśnie w taki sposób nie komunikowali się ze sobą człekokształtni w okresie paleolitu. Nie, żebym się czepiała, ale



Dawno dawno temu, w czasach które dzisiejsi historycy określają jako okres kultury magdaleńskiej do pewnej jaskini przybył on. Postawny, umięśniony, owłosiony. Symbol męskości. Wrócił z polowania. Dobrze mu dzisiaj poszło, wyrwał dorodnego bizona. To nie lada wyczyn. Chciał by o jego czynie wiedzieli współplemieńcy, siadł i na swej ścianie umieścił obraz.






Kilka wieków później 2015 A.D
Do pewnego mieszkania przybył on. Postawny, umięśniony, ogolony. Symbol męskości. Wrócił z polowania. Dobrze mu dzisiaj poszło, wyrwał dorodną foczkę. To nie lada wyczyn. Chciał by o jego czynie wiedzieli znajomi, siadł i na "wallu" umieścił obraz.





Kreatywnie.
I pomyśleć, że ludzie za tą aplikację trzepią gruby hajs.

Prawda jest taka, że za kilkanaście wieków, o ile nie wykończy nas skażenie popromienne nasi potomkowie pomyślą o naszych "niesamowitych postach" to samo co my myślimy o "postach" naszych przodków.

Wow mieli komputery, jak uroczo
-tooooo na którym odcinku mody na sukces skończyłam???

Pozdrawiam,
Pisała dla was zgredziała 21 latka która, używa dużo mądrych słów i nazwisk, żeby wyjść na pseudo-inteligentkę, i nie umie korzystać ze snapchata :)

Mam jednakże cichą nadzieję, że tym postem ktoś się kiedyś podetrze, przynajmniej kawałek mnie będzie w kosmosie :D

niedziela, 22 kwietnia 2012

Nobody knows what is in my head


Ciężko jest powrócić, do czegoś co zostało porzucone. Wyrazy, z uporem nie chcą tworzyć logicznych zdań. Słowo pisane nie oddaje w pełni tego, co chcesz przekazać. Pozostaje tylko trwanie w artystycznym niebycie, świadomości samo destrukcji.

Jest też impuls, wrażenie, które pozwala wykonać ruch w stronę światła. Iskra między synapsami, która łamie bariery beznadziei i świadomość własnej niemocy.

Wydawało mi się, ze wiem całkiem sporo o muzyce, zwłaszcza opartej na gitarowych riffach. To moja mała pasja. To typ muzyki, który odczuwam głęboko i silnie. Każde dotkniecie struny jest dla mnie jakby otworzeniem kolejnego zamka mojej duszy. Już kiedyś pisałam o muzyce.
Jimmi Page, Hendrix, Slash> Moja święta trójca. Mistrzowie???

Wciąż tak, ale dzisiaj odchodzą w cień!



Zacznę od Joe'go Satriani

Od niego właśnie zaczęła się rewolucja, a konkretnie od niesamowitego solo Always with me, always with you. Pierwszy raz w życiu zrozumiałam na czym polega feeling. Każdy kolejny takt niesie ze sobą emocję zaklętą w dźwięku. Serce bije w rytm muzyki roznosząc ciepło po całym organizmie, który bezwieddnie poddaje się magii chwili. Czysty umysł, zero gniewu, fałszu, obłudy.
Katharsis?
Początek?
Praprzyczyna?

Uczeń przerósł mistrza? Steve Vai. For the love of God

Ostatnio bardzo interesuję się etnicznymi motywami. A solo i oprawa wizualna przenosi moją wyobraźnię do Ameryki Północnej, gdzie wśród nieuczęszczanych górskich szlaków egzystują w zgodzie z natura plemię Indian.
Wyzwolenie duszy z okowów codziennego życia, lot ponad dolinami,łąkami, nigdy nie topniejącymi szczytami ku słońcu, ku wolności, ku zrozumieniu istoty wszechrzeczy.
Steve zdaje się mówić :chwyć mnie za rękę a ja cię poprowadzę. Czuję silną dłoń która wiedzie mnie na kraniec świata i niesie dalej...


Yngwe Malmsteen - Black Star
Kiedy po raz pierwszy usłyszałam ten motyw nie wiedziałam co myśleć. Jedyne co nasuwało mi się namyśl to słowo wszystko.
Poczułam wszystko. Tak niesamowity kalejdoskop uczuć tłoczących się w moim ciele. Przenikający każdą komórkę. Paraliżujący lęk i słodka ciekawość przed nieznanym. Wrażenie można opisać tak jakby ukochany szeptał do ucha najczulsze słowa a zarazem próbował wydrzeć serce z piersi.


Siła z jaką oddziałuje na nas muzyka zależy od tego kto i w jaki sposób ją wykonuje. Perfekcyjne pod względem technicznym wykonanie nie zawsze idzie w parze z przekazem emocjonalnym.

Co stanie się kiedy połączymy te dwa elementy?
Czy można osiągnąć w ten sposób stan duchowego oczyszczenia?
Muzyka religią?
Czego szukać?
Co gubić?
Gdzie być?
Kim jestem?
Co o TOBIE mówi twoja muzyka?

Zachęcam was do obejrzenia filmu Crossroads. Zaznaczam, że nie chodzi mi o film z Britney Spears w roli głównej, lecz o produkcję z 1986r. Gdzie w jedną z ról wcielił się Steve Vai. Scena pojedynku gitarowego jest moim zdaniem jedną z najciekawszych i emocjonujących w historii filmów muzycznych.Opowieść  o życiu Williego Browna i Roberta Johnsona będzie nie lada gratką dla fanów bluesa. 

sobota, 14 stycznia 2012

"When the truth is found to be lies and all the joy within you dies"



Czytałam "Stowarzyszenie umarłych poetów" bardzo dawno temu. Nie jest to górnolotna literatura, ale ma w sobie pewien magnetyzm, który nie pozwala o tej pozycji zapomnieć.
Wydanie książkowe powstało na podstawie filmu o tymże samym tytule. Jedną z głównych ról zagrał Robin Williams. Na ekranie możemy również śledzić poczynania młodego Dr Willsona z „Hałsa”
Moją uwagę zwrócił jeden fragment.
Na boisku szkolnym nauczyciel organizuje lekcję angielskiego. Poleca swoim studentom aby maszerowali wokół dziedzińca. Na początku każdy z nich idzie własnym tempem, stylem. Jednak już po chwili chłopcy wyrównują kroku, idą ramie w ramię, niczym wojskowi odbywający musztrę. Pozostali klaskają w rytm kroków kolegów.
Radość
Poczucie więzi
Akceptacja

CEL?

Jednostce trudno jest zachować indywidualizm. Presja innych wymusza na nas dostosowanie się do grupy. W każdym z nas tkwi wewnętrzne pragnienie AKCEPTACJI ze strony ludzi z którymi przebywamy, szanujemy, podziwiamy.
Idziemy równym tempem, za naszym ideałem, by móc upodobnić się do niego. Zatracamy siebie na rzecz przejęcia nawyków osoby uznawanej przez nas za alfę.
Zamiast kierować się własnymi uczuciami, pragnieniami -spoglądamy na innych oczekując aprobaty naszych działań, AKCEPTACJI
Czasami jest nam wygodnie przyodziać maskę skrywającą nasze prawdziwe emocje, jak kameleon łatwiej nam jest wtopić się w otoczenie niż z podniesioną głową wystąpić przed szereg stereotypów i uprzedzeń,
głośno krzyknąć:

MAM GŁOS!

Łamcie bariery, burzcie mury, nie pozwólcie zamknąć się jak jin w lampie, wyskakując na każde zawołanie swego pana
Otrzyjcie łzy i z podniesionym czołem wytyczcie własna drogę!

„Gdy stanąłem w lesie na rozstaju dróg Podążyłem tą mniej uczęszczaną, I wiedziałem,że to znaczy już, Że jest inaczej”
Frost

"Since I was born they couldn't hold me down 

Another misfit kid, another burned-out town 



Never played by the rules I never really cared 

My nasty reputation takes me everywhere 



I look and see it's not only me 

So many others have stood where I stand 

We are the young so raise your hands "

piątek, 6 stycznia 2012

Muzyka dla mnie


Muzyka potrafi dotknąć serca, wbić się niczym miecz w w duszę, potargać emocje, wydrzeć wszystkie myśli i wprowadzić w stan błogiego letargu, w którym nic nie jest ważne tylko tu i teraz. Świat przestaje istnieć jesteś tylko ty i muzyka. Doskonała, czysta, mistrzowska. Każdy kawałek ciała z niecierpliwością oczekuje pierwszego uderzenia w struny, by móc nasycić się idealną melodią. Potem tylko spokój, wszystko jest prostsze, widzisz jaśniej. Ty i świat to jedno. Nierozerwalna całość wynosząca cię poza świadomość, zrywająca okowy ograniczające twoje pragnienia.
Jesteś
Żyjesz
Pragniesz
Kochasz
Cierpisz
Nienawidzisz
Jesteś!